wtorek, 28 grudnia 2010

Berlin 2 Los Angeles

Nie mogę powiedzieć, że dzisiejszy wypad do Berlina z D. i M. oraz M. i M. zakończył się dla mnie rozczarowaniem ponieważ nie wiązałem z nim żadnych wielkich nadziei. Pogoda była oczywiście taka jak u nas, czyli mroźna i z okresowym śniegiem. Na miejscu okazało się, że dwa ze znalezionych sklepów w ogóle nie istnieją. Footlockery, NikeTown i jeszcze jeden sklep ze sneakersami na Ku-Dammie nie były w stanie zaoferować mi niczego na co zdecydowałbym się wydać pieniądze, zwłaszcza że ceny wcale nie były konkurencyjne. Przez moment pomyślałem o jakimś hoodie albo koszuli od Ralpha ale się ogarnąłem. Ciekawostką była rozmowa z jednym ze sprzedawców w jednym ze sklepów, który wyglądał na pół-Turka, pół-Polaka (?) i mówił prawie że nienaganną polszczyzną. Droga powrotna była całkiem zabawna, wróciłem z pustymi rękoma ale pełnym żołądkiem.
Z newsów zza oceanu, Phoenix przegrało na wyjeździe z Clippersami 103-108. Gortat zagrał 27 minut, w ciągu których rzucił 11 pkt oraz miał 5 zbiórek i 1 blok. Niestety nie miał on łatwego zadania gdyż musiał zmagać się w farbie z poster boyem Blake'iem Griffinem, który to regularnie pojawia się w codziennych Top 10. Nie inaczej było i tym razem, poprowadził on zespół z Los Angeles do zwycięstwa zdobywając 28 pkt i 12 zbiórek.

0 komentarze:

Prześlij komentarz