niedziela, 19 czerwca 2011

Rok na The Corner

Natknąłem się swego czasu na Twitterze na profil jakiegoś Japończyka bodajże, który w swoim bio miał napisane, że jego ciało składa się w 70% z filmów. Chcąc nie chcąc sukcesywnie zbliżam się chyba do osiągnięcia podobnego wyniku, zwłaszcza pod kątem seriali, które są w końcu takimi rozciągniętymi filmami i dlatego wciągnąłem ostatnio 6-odcinkową mini serię The Corner.

Film powstał w oparciu o książkę pt. The Corner: A Year in the Life of an Inner-City Neighborhood będącą faktycznym zapisem roku z życia pewnej rodziny z Zachodniego Baltimore.
Każdy z odcinków skupia się na życiu jednej z postaci, przedstawiając różne aspekty i punkty widzenia na życie w dzielnicy, w której jedynym interesem jaki kwitnie jest sprzedaż drugów. Nie ma co doszukiwać się tu jakichś niesamowicie głębokich przesłanek. The Corner ma charakter reportażu próbującego zwrócić uwagę na rozmiar problemu jakim jest uzależnienie od twardych narkotyków takich jak heroina i kokaina. Trudno byłoby chyba znaleźć drugi tak przećpany film jak ten, gdyż z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nie pamiętam ani jednej sceny czy kadru gdzie nie byłoby ćpuna, byłego ćpuna albo jakiegoś pushera. Bezbłędna gra aktorska zdecydowanie dodaje realizmu serialowi. W obsadzie znalazło się kilka nazwisk, które pojawiły się także w będącym niejako kontynuacją i rozwinięciem ideii, The Wire.

To co moim zdaniem przyciąga w tego typu produkcjach to możliwość odniesienia wielu z przedstawionych sytuacji do własnego życia. Nie wiem czy nie będzie to zbyt duże założenie, ale myślę, że praktycznie każdy (w moim i podobnym wieku) zna kogoś kto był lub jest uzależniony od alko czy przesadzał z drugami i miał z tego powodu różne nieprzyjemne konsekwencje. Sporo osób na pewno miało też w jakiś sposób styczość z samym procederem handlu znając chociażby osoby się nim zajmujące albo samemu biorąc w nim udział na mniejszą lub większą skalę. Jest jednak pewna rzecz, której nie można porównać. Mam tu na myśli rozmiar całego zjawiska. Znając realia i rozumiejąc samą istotę uzależnienia od używek czasami trudno jest sobie wyobrazić, że przykłady znane nam z własnego doświadczenia mogą urastać do całych dzielnic czy części miasta.

The Corner posiada względnie szczęśliwe zakończenie, przynajmniej dla (większości) głównych bohaterów. Udaje im się osiągnąć jako taką stabilizację, ale każdy dzień to dla nich spacer po cienkim wiosennym lodzie bo heroinie nie można po prostu z dnia na dzień powiedzieć nie.


 


BONUS:
 



0 komentarze:

Prześlij komentarz